Stokesy Castle, Shropshire

ZIELONA WYSPA CZ. VII

Wyjątkowy 750-letni zamek o spektakularnych, oryginalnych cechach. Ten XIII-wieczny dom, zbudowany dla bogatego handlarza wełną Laurence’a z Ludlow, został odnowiony w połowie XVII wieku, z luksusowymi wnętrzami i najbardziej rozpoznawalną bramą wjazdową, zbudowaną w latach 1640-1641 przez właściciela Stokesay, Williama, hrabiego Cravena (ok. 1608-1697). Wszędzie można doszukać się charakterystycznych znaków ciesielskich – używanych przez budowniczych do identyfikacji połączeń w konstrukcjach szkieletowych. Elewacja jest ozdobiona szeregiem postaci mitologicznych i biblijnych: Adamem, Ewą i wężem, a także smokiem, dzikimi ludźmi, wzorami geometrycznymi i roślinnością. Zamek przetrwał wojnę domową w latach 1642-1652, w tym oblężenie z 1645 roku, podczas którego nie padły żadne strzały, ale po którym mury wokół zamku zostały niemal całkowicie zniszczone. Dzisiaj stanowi przygodę na szlaku, historyczny kąsek dla koneserów architektury i przede wszystkim wspomnienie dawnej Anglii dla mieszkańców Wyspy.

Moment wolnego, to taka niesprecyzowana chwila, może być dłuższa lub krótsza, którą warto wykorzystać, jeśli ma się odrobinę chęci. I tak mnie naszło pewnego dnia, że trafiłam do niewielkiej miejscowości Craven Arms. Niedaleko ulicy znalazłam parking, który był moim punktem startowym na spacer po okolicach Stokesay. Spacer ze zwiedzaniem powinien zająć około godziny, ale… Było tak pięknie i interesująco, że minęło pół dnia zanim wróciłam. Posiedzi się tu i tu, mała czarna, czekoladowe ciasteczko…

Wszystkie szlaki są wytyczone, oznaczone, z przygotowaną infrastrukturą i niezwykle ciekawe. Jest gdzie przysiąść i odpocząć pijąc przy tym kawę lub angielską herbatę, można spróbować lokalnych potraw, albo popatrzeć i podziwiać zielony krajobraz rozciągających się pól, zadrzewionych i ukwieconych alejek. Można też poznać innych ludzi – spacerowiczów i porozmawiać. Takie spacery to nie tylko aktywność fizyczna, to również połączenie przyjemności z podróżą. Szlaki charakteryzują się magicznymi krajobrazami. Zawsze można trafić na coś tajemniczego. Po dwudziestu minutach trafiłam… na zaplanowany zamek, a raczej jego ruiny całkiem w niezłym stanie z najbardziej chyba rozpoznawalną bramą w Wielkiej Brytanii w formie żółtego budynku niegdysiejszej bramy wjazdowej na jego posesję, z osiemsetletnim kamiennym kościołem tuż obok i rozciągającymi się wokoło łąkami pełnymi owiec.

Najpierw mała czarna i przegląd pamiątek w miejscu obsługi zabytku i zaczynam odkrywanie kolejnego zamku. Tu na granicy angielsko-walijskiej jest ich mnóstwo. Kiedyś w dalekiej historii oba kraje budowały zamki i fortece w celach obronnych. 

STOKESAY CASTLE

Zamek Stokesay jest jednym z najwcześniejszych budowli tego rodzaju  i pierwszą fortyfikacją o takiej architekturze w Anglii. Główny budynek pochodzi z 1270 roku. Niezwykły jest fakt, że wybudowano tak wielki, imponujący hol z wielkimi oknami. już w XIII wieku W tym czasie budowano konstrukcje z małymi oknami. 

Łagodnie wznoszące się wzgórza na zachodzie i wschodzie wyglądają jak kwintesencja spokoju. Do zamku Stokesay prowadzi najbardziej czarująca i charakterystyczna żółta brama, która wygląda jak żywcem wyjęta z baśni. Budowę bramy żółtej zlecił w XVII wieku I hrabia Craven – Wilhelm. Budynek bramny obejmował przejazd na teren zamku oraz pomieszczenia mieszkalne, na parterze z portiernią, a na piętrze z jadalni, salonem i sypialnią. Najwyższa kondygnacja prawdopodobnie służyła jako magazyn i kwatery dla służby.

ZAMEK STOKESAY

Zamek pochodzi z ok. połowy XIII wieku, kiedy rozpoczęto jego budowę. Po stronie południowej wybudowano wieżę obronną. Od strony północnej zamku znajdowała się na przełomie XIX i XX wieku szkoła Van Veena. 

Pozwolenie na budowę blanków czy też krenelaży, które były zwyczajowo budowane na zwieńczeniu murów zamkowych i baszt służących jako elementy obronne do prowadzenia ostrzału, zostało wydane w 1291 roku budowniczemu Laurence de Ludlow, synowi miejskiego zamożnego sukiennika.

Parter zamku jest zbudowany z kamienia, ale części pierwszego piętra zostały zbudowane na bazie drewnianych słupów wąsko schodzących się ku górze, zakończonych wklęsłymi rombami na samym szczycie. Wejście wsparte jest na pilastrach i wspornikach gotyckich z rzeźbionymi figurami. Wsporniki takie znajdują się również w narożnikach budowli. Na wewnętrznym dziedzińcu można znaleźć znacznie więcej rzeźb. Wykusz nad wejściem podtrzymują łuki.

Naprzeciw żółtego budynku bramnego, w Stokesay wyglądającego zupełnie jak wzór domu architektury szachulcowej, znajduje się Hall Range z wieżami po obu jego stronach. Strona południowa stanowi istotny atut obronny i jest ewidentnie późniejszym dodatkiem do zamku.

Od strony północnej znajduje się trzecia, znacznie mniej masywna, wieża. Zamek nie wydaje się być wielki, choć jest okazały. Zachowany w całości zdecydowanie oddaje jego pozycję, jaką zajmował w średniowieczu. 

Spaceruję po niewielkim ogrodzie, salach zamkowych, piwnicach, wchodzę na wieżę. Odwiedzam kolejne komnaty. Piwnica musiała służyć jako kuchnia, ponieważ znajduje się tam studnia. W XVIII wieku zamek przestał być siedzibą arystokratyczną i został zaadoptowany na magazyn rolny oraz warsztat. Około 1830 roku w piwnicy, na dolnej kondygnacji Wieży Południowej powstała kuźnia, która w późniejszym okresie była źródłem pożaru całej wieży. Ślady pożaru widoczne są na poczerniałych belkach stropowych w pomieszczeniu powyżej.

Piętro zamku stanowiło dodatkowy salon, tzw. Wielka sala, ze swoimi strzelistymi, zakrzywionymi belkami, stanowiła centrum życia towarzyskiego i politycznego zamku Stokesay przez większość jego istnienia. Jej budowniczy, Laurence z Ludlow (1294), nie był szlachcicem, ale bogatym kupcem wełny i doradcą królewskim. Swoje projekty opierał na innych odwiedzanych miejscach. 

W salonie otwarte palenisko i konstrukcja dachu celowo nawiązywały do ​​dawnych sal zamkowych, co miało sugerować odwiedzającym, że zamek i pozycja rodziny – właścicieli zamku były starsze, niż w rzeczywistości. Dach i schody zostały dendrochronologicznie datowane na koniec XIII wieku.

Te w dużej mierze niezmienione elementy, które przetrwały do ​​dziś, sprawiają, że Stokesay jest rzadkością wśród angielskich zamków. W salonie znajduje się piękny okazały kominek. Po obu stronach salonu, prawej i lewej, znajdują się stępione słupy z delikatnie formowanymi kapitelami, prostymi wspornikami, na których widać wysunięty komin. Wejście do głównej sali znajduje się od strony północnej, blisko wysokiej wieży.  Okna natomiast, wychodzące na dziedziniec i fosę, od strony zachodniej, są wysokie, dwuskrzydłowe z nadświetlem, z ostrołukowymi nadprożami i nieoszlifowanym okręgiem nad nimi. Nad wejściem, tam gdzie można by się spodziewać tylnych drzwi, znajdują się okna o tym samym kształcie, ale znacznie krótsze. Wielka sala – zwana blokiem solarnym, czyli omawiany salon, w którym zachowały się drewniane panele z połowy XVII wieku, sufit i wyjątkowy kominek, jest jednym z najbardziej imponujących zabytków zamku Stokesay. Dawniej w tym miejscu właśnie przyjmowano ważnych gości, spożywano posiłki i odpoczywano. Jak na ówczesne standardy, pokój ten zapewniał wysoki poziom komfortu.

Imponujący kominek utrzymywał ciepło, a duże okna z trzech stron – dobre oświetlenie. Z małych okien po obu stronach kominka można było obserwować, co się dzieje w sali głównej.

Niektóre pomieszczenia w zamku, choć pełnią rolę wyłącznie wystawową zachowały się w stanie zupełnie surowym. Inne są ciągle wyposażane w pozyskane artefakty. W jednym z pomieszczeń zachowały się XIII-wieczne gliniane, szkliwione płytki, przedstawiające heraldykę, mityczne zwierzęta i roślinność. Płytki prawdopodobnie pochodzą z pomieszczenia, w którym można je obecnie oglądać, jednak nie są ułożone w oryginalnym położeniu, stanowią jedynie wystawę.

Pod koniec XIII wieku pomieszczenie to prawdopodobnie służyło jako komnata zarządcy, głównego urzędnika zarządzającego dworem zamku Stokesay. 

FOT: William Craven, pierwszy hrabia Craven (1608-97) artysty Gerrita van Honthorsta

Mały pokój w lewej cześci zamku został przebudowany w XVII wieku, aby umożliwić wstawienie toalety w jedną ze ścian. Oznacza to, że zamki, pałace i domy zamożnych Anglików już od XVII wieku były wyposażone w toalety wewnętrzne.

Charles Baldwyn i jego rodzina byli prawdopodobnie odpowiedzialni za XVII-wieczne wnętrza, które można podziwiać do dziś. Baldwynowie mieszkali w Stokesay co najmniej od 1647 roku do końca XVIII wieku i byli ważnymi lokalnymi właścicielami ziemskimi oraz kolejnymi posłami do parlamentu z okręgu Ludlow. Samuelowi i Elizabeth Baldwyn około 1650 roku w zamku urodziła się córka – Elizabeth.

Wieża potwierdzała status rodu Ludlow. Okna skierowane na południe zapewniały widok na szereg średniowiecznych stawów rybnych i cieków wodnych. Taki układ odzwierciedlał zamek, nadając mu tym samym majestatyczny wygląd od strony południowej drogi. 

Drewniany dach pochodzi z dwóch okresów: późnego średniowiecza i czasów późniejszych, kiedy budowano największą salę. Wczesne belki zdają się dowodzić, że pierwotnie miała ona nawy boczne oddzielone od nawy głównej drewnianymi słupami. Do górnej części północnej wieży prowadziły wewnątrz proste, surowe drewniane schody. W pomieszczeniu znajdują się elżbietańskie boazerie i okazały kominek z trójwymiarową ozdobą z pasów i kariatydami. Formowane południowe wejście do wieży wskazuje, że pierwotnie znajdował się w tym miejscu mur zewnętrzny, a przejście do wieży południowej zostało zaprojektowane już w trakcie budowy.

O ciekawej i znaczącej, dla Anglii i rodziny, historii świadczą zachowane dokumenty. Wśród różnych zapisów znaleziono potwierdzenie wizyty ważnego lokalnego lorda biskupa Hereford w Stokesay. Zapisy z czwartku 27 kwietnia 1290 roku zawierają szczegółowy rachunek za jedzenie i napoje spożyte w Stokesay w trakcie odwiedzin. Zgodnie z tradycją dużych uczt, biskup dołożył się do kosztów poniesionych przez siebie, swoich doradców i służby.

Podczas dziesięciodniowego pobytu biskupa przygotowywane menu obejmowało dwie szesnastki wina, równowartość 48 butelek lub 36 litrów, dwie całe świnie, dwa cielęta, trzy kozy, dziesięć samców kur czyli kapłonów i pięć innych ptaków, a także znaczne ilości chleba i piwa. Historycy uważają, że w trakcie wizyty biskupowi towarzyszył Opat z Haughmond, ponieważ miał on dostarczać owies dla 35 koni biskupa.

Słońce grzeje mocno, niebo jest błękitne i zupełnie nie ma nikogo. Odczuwa się w tym miejscu spokój i wiejska ciszę. Można przysiąść przy drewnianym stoliku i przez chwilkę wyobrazić sobie, że jesteśmy w czasie, w którym na zamku tętniło życiem. Kucharze w piwnicy czyli kuchni krzątali się, aby przygotować pieczenie na kolację, przez bramę nieustająco ktoś wjeżdżał konno i wyjeżdżał. Na wieżach stali rycerze chroniący zamek, a w oddali słychać było tylko owce i inne zwierzęta. Można też wejść na wieżę i zachwycać się przepięknym krajobrazem doliny. Przy czym najciekawsza jest charakterystyczna żółta brama, przez którą można dojść do do kościoła i niewielkiego cmentarza znajdującego się tuż przy nim.

Kościół św. Jana Chrzciciela

Kościół św. Jana Chrzciciela obok zamku Stokesay pierwotnie został zbudowany około 1150 roku jako kaplica zamku Stokesay i opisany w książce Simona Jenkinsa Tysiąc najlepszych kościołów Anglii. Znaczna część kościoła została jednak zniszczona podczas wojny domowej i odbudowana w 1654 roku. Drewniane wyposażenie, zwłaszcza ławki i galeria, przetrwały do dzisiaj, podobnie jak teksty biblijne na ścianach. Do kościoła prowadzą normańskie drzwi. Wewnątrz kościoła wygląda rzeczywiście bardzo… historycznie. Można odczuć te kilkaset lat jego funkcjonowania, ale co jest interesujące, kościół działa do dzisiaj, oferuje msze i inne spotkania. Na plakatach informacyjnych wśród różnojęzycznych tekstów znalazłam również zaproszenie pisane w języku polskim. 

Oglądam kapitele o falistych krawędziach, łuk pojedynczo fazowany i prezbiterium. z dwoma oknami. Łuk wieży wydaje się być misternie formowany. Kościół w czasie swojego istnienia został w dużej mierze przebudowany: nawa ze sklepieniem w 1654 roku, wieża w 1664 roku. Zamontowano też okrągłe okna. 

FOT. Normańskie drzwi do kościoła

Tradycyjny dach prezbiterium, datowany jest na 1664 rok, wewnątrz ambona i baldachimowa ławka w stylu jakobińskim z 1660 roku – malowidła, inskrypcje Przykazań, Wyznania Wiary i Wyjścia, pośrodku witraże. Dostrzegam pomnik Ernesta Davey’a Tredinnicka z 1902 roku, na którym tablica inskrypcyjna przedstawia dwie postacie kobiece inspirowane symboliką piękna zmysłowego. Drewniane ławki, jakich nigdzie indziej nie widziałam i skromne wyposażenie drewniano-kamiennego kościoła przywołują prostotę uświęcając tym samym to miejsce.

Kościołów na Wyspie jest tysiące i w zasadzie wszystkie działające na rzecz społeczności i dla nich. Otwarte przez cały dzień funkcjonują jako sklepy, kawiarnie, świetlice, kluby, a nawet hotele i miejsca eventowe. Najczęściej są one utrzymywane z pieniędzy społecznych oraz organizacji National Trust, która stara się dbać o pamiątki poprzednich wieków.

W drogę spacer po krajobrazach Anglii…

Tekst i zdjęcia: Agata Kosmalska
(Artykuł opublikowany w Dookoła Świata Nr 12/2025)

Zabudowa miasteczka