Zielona Wyspa cz. IV, Herefordshire

HEREFORD

Kiedy pierwszy raz przyjechałam do Hereford była późna jesień i miasto wydawało się bardzo szare i ponure, smutne i zupełnie puste. Mimo, że była niedziela, w centrum nie było nikogo. Restauracje i kawiarnie były pozamykane, a letnie kwiaty zdążyły przekwitnąć. Aż dopiero ponad rok później zdecydowałam się jeszcze raz na spacer po mieście. Była wiosna. Wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Miasto odżyło. Pojawiły się stoliki i krzesełka na zewnątrz. Ktoś stał i śpiewał akompaniując sobie na gitarze. Niebo było niebieskie. Wydawało się, jakby do Hereford zawitało życie. Wtedy zobaczyłam piękna panoramę na średniowieczny kamienny most nad rzeką Wye. Spacer do katedry wśród pierwszych wiosennych kwiatów i zielonych trawników okazał się ciekawy i radosny. Sama katedra jest rzeczywiście piękna i pełna życia, jak to bowiem w angielskich kościołach ciągle coś się dzieje. W najbardziej wysuniętej na wschód wnęce kaplicy Matki Boskiej znajduje się grób Joanny de Bohun, hrabiny Hereford, która zmarła w 1327r. Urodziła się ona jako Joan Plonknett z Kilpeck i była wielką darczyńcą katedry, a zwłaszcza kaplicy Matki Boskiej. O jej posiadłościach w Kilpeck w dalszej części artykułu.

Hereford jest stolicą hrabstwa i należy do tych miast, które określa się mianem city, ponieważ posiada katedrę. W historii miasta nie odnaleziono żadnych dowodów na to, aby istniała jakakolwiek osada romańska za czasów rzymskich. Najprawdopodobniej nazwa sugeruje, że zostało zbudowane na miejscu nieistniejącego starego fortu. Na jednym z brzegów, na tarasie rzeki Wye założono klasztor św. Guthlacka. Od tego zaczęła się rozbudowa miasta. W tym miejscu, właśnie zaplanowano budowę saksońskiego miasta, które powstało po klęsce Walijczyków w 760r. Pierwotne drewniane umocnienia zastąpiono kamiennymi, jednak kolejny atak Walijczyków w 1055r. spowodował jego poważne zniszczenia. 

Następnie miasto było podbijane przez Normanów. Wtedy właśnie  Hereford dostało się pod zwierzchnictwo Williama FitzOsberna, hrabiego Hereford, który w 1067r. rozpoczął budowę całego łańcucha zamków, począwszy od Chepstow (obecnie znajdującego się w hrabstwie Monmouthshire w Walii) aż do Ludlow (Shropshire), co miało zapewnić ochronę jego majątków ziemskich przed Walijczykami. Hereford leżał wówczas w samym sercu całego systemu obronnego pomiędzy Walią a Anglią.

Po objęciu władzy przez FitzOsberna, Earla of Hereford, katedra została odbudowana, a zamek zbudowany i częściowo przebudowany tak, aby otaczał teren wokół istniejącego kościoła św. Guthlacka. Miasto otrzymało pierwszy statut w 1189r. Rozpoczęto wówczas budowę nowych umocnień, wykorzystując resztki saksońskich przygotowanych fundamentów, a kamienne mury zostały ukończone po 1265 r. Teren o pow. 75 akrów został otoczony, a w jego południowo-wschodnim rogu stał potężny zamek. Oprócz katedry, średniowieczne miasto Hereford miał pięć kościołów parafialnych, a także zrekonstruowany klasztor św. Guthlacka, będący połączeniem dotychczasowego klasztoru oraz świeckiego kolegium św. Piotra. W 1143r. klasztor należał do Benedyktynów i był zależny od diecezji w Gloucester. Poza murami miasta nic nie przetrwało. Wszystko zostało zniszczone. W 1250r. na terenie miasta osiedlili się Dominikanie i Franciszkanie. Prawa miejskie nadano w 1319r. Do dzisiaj zachowały się tylko nazwy ulic Friars Street i Greyfriars Avenue. W Hereford zamieszkali również rycerze zakonni – Joannici, których kaplicę wybudowano w pobliżu budynków Dominikanów. Obecnie jest ona częścią szpitala w Coningsby. 

SZPITAL RYCERZY SZPITALNIKÓW

Za starożytną Bramą Widemarsh,  na północ od centrum kryje się niezwykły element średniowiecznej historii – Szpital Coningsby. To spokojne, nastrojowe miejsce należało dawno temu do Rycerzy Szpitalników św. Jana Jerozolimskiego, potężnego zakonu rycersko-religijnego, silnie związanego z wyprawami krzyżowymi i Ziemią Świętą. W tym samym czasie Templariusze zbudowali w mieście swój kościół.

Zakon joannitów, wraz z Templariuszami, przybyli do Anglii w I poł. XII wieku. Ich misją było zarządzanie ziemiami i majątkami, które zostały im nadane, a przychody z nich płynące miały zasilać działania zakonu w Ziemi Świętej. W hrabstwie Herefordshire Joannici otrzymali darowizny ziemi i majątku. Większość była zarządzana z komturii w Dinmore Manor.

W 1190 roku, na mocy przywileju nadanego przez króla Ryszarda I, Rycerze Szpitalnicy otrzymali ziemię tuż za murami Hereford, na której założyli Szpital Coningsby. W kompleksie była sala i kaplica, które zachowały swoją oryginalną średniowieczną strukturę i obecnie pełnią funkcję zarazem muzeum i kaplicy, oferując zwiedzającym wgląd w życie i dziedzictwo Joannitów.

Tuż nad wejściem uwagę przyciąga wspornik przedstawiający rycerza na koniu – symbol obecności zakonu. Wewnątrz kaplicy znajduje się również wieko XIII-wiecznej trumny z wygrawerowanym prostym krzyżem i długim mieczem, stanowiące przejmujące przypomnienie sakralnego i militarnego dziedzictwa budynku. W muzeum można też zobaczyć szkielet (XIVw.) odkryty podczas remontu w 1972r. pod podłogą, który należał do członka wspólnoty joannitów lub dominikanina z obecnie zburzonego klasztoru.

Zdjęcia Szpitala Rycerzy Szpitalników: St. John Medieval Museum and Coningsby Hospital; Zdj: Gordon Taylor [https://www.coningsbyhospital.com/gallery/gallery.html]

TEMPLARIUSZE

Hrabstwo położone na granicy Anglii i Walii, jest regionem zarówno mieszanki kulturowej, jak i regionalnych niepokojów. Na przestrzeni lat historii, najbardziej intryguje historia obecności tajemniczego Zakonu Templariuszy. Templariusze posiadali w Herefordshire dwie ważne szkoły zaciągania i kształcenia nowych członków przyjmowanych w szeregi zakonu: w Garway na południu i w Upleadon na północy. Oba miejsca, mają historyczne znaczenie, odkrywają bowiem fascynującą historię Templariuszy w tym regionie.

Obecnie w Wielkiej Brytanii Templariusze prowadzą działalność jako organizacje pozarządowe: The Sovereign Military Order of the Temple of Jerusalem (SMOTJ) w polskim tłumaczeniu Suwerenny Zakon Rycerski Świątyni Jerozolimskiej, a także Ordo Supremus Militaris Templi Hierosolymitani (OSMTH).

Najprawdopodobniej w połowie poprzedniego tysiąclecia Hereford musiało być stosunkowo zamożnym miastem. W dużej mierze było otoczone średniowiecznymi murami, a wszystkie sześć bram wciąż stało, chociaż zamek był już w ruinie. Wojna domowa była szczególną katastrofą dla silnie rojalistycznego miasta; jej skutki pozostawiły gospodarkę w poważnym kryzysie. Cox w 1700 roku napisał, że nie istniał żaden podstawowy przemysł, który mógłby je wzbogacić, a rękawice były najważniejszym wyrobem… zbyt biedny przemysł, by mógł się tu rozwijać.

KOŚCIÓŁ W KILPECK
ROMAŃSKI KLEJNOT KSIĘSTWA Herefordshire
MAGIA SPOKOJU ANGIELSKIEJ WSI

Wyczytałam gdzieś na stronach miasta, że w okolicy znajduje się wiele zabytków architektonicznych: zamki, kościoły i ruiny. Wszak bowiem to miasto dzieli dwie strony walijską i angielską. Wiele lat historii spowodowało napięcia polityczne i w ślad za tym budowę różnych przybytków obronnych.

Tak, nieco kilka mil za miastem, w szczerym polu, a zasadzie na lekkim wzniesieniu znalazłam mały kościółek, który 900 lat stoi w tym osamotnionym miejscu i obsługuje lokalną społeczność. Tuż za nim, nieco wyżej stoją ruiny zamku, tylko jedna ściana z tablicą przypominającą o historii tego miejsca. Wokół rozpościera się piękny widok na dolinę.

Kościół parafialny pw. św. Marii i św. Dawida stoi na wschód od ruin zamku. Ściany zbudowane są z gruzu, obłożone okładziną z ciosanego kamienia, w całości wykonaną z lokalnego piaskowca. Dach pokryty jest łupkiem kamiennym. Północno-wschodni narożnik nawy jest najstarsza częścią kościoła. Apsyda, prezbiterium i nawy zostały odbudowane pod koniec XII wieku. W całości jednak budynek został odrestaurowany w 1864r., kiedy odnowiono apsydę, odbudowano dzwonnicę i usunięto dawną kruchtę południową. Naprawiony został również dach w 1898r. Kościół jest przykładem późnoromańskiego stylu architektonicznego. Wejście od południowej strony wykończone jest wielkim łukiem tęczowym, u którego nasady widać nietypowe figury oraz ornamenty o nieco skandynawskim charakterze co czyni go jednym z najciekawszych w Wielkiej Brytanii. Główna rzeźba nad wejściem prawdopodobnie została wykonana wcześniej, niż zbudowano kościół, dołożono elementy graficzne w kształcie odwróconej litery V, a pionowe kolumny łuku ozdobione są ornamentem linowym. Wewnątrz można się przyjrzeć równie starej chrzcielnicy i kropielnicy z XII wieku.
 Kościół został zbudowany w 1140r. w czasach gdy gościńcami chadzały złośliwe stwory z innych światów, w leśnej gęstwinie czaiły się najstraszliwsze bestie, a diabeł czyhał niemal wszędzie. A to namawiając szeptem do grzechu, to znów biorąc sobie ciała i dusze śmiertelników w posiadanie. Lud tutejszy, choć od kilku setek lat klękający przed krzyżem, nadal ukradkiem kłaniał się celtyckim bożkom (smok walijski.com). Ufundowany przez właściciela ziemskiego Hugh de Cilpeck w 1134r. unikatowy kościół w stylu angielsko-walijskim jest bardzo dobrze zachowanym, kluczowym zabytkiem szkoły rzeźby romańskiej w Herefordshire (The Herefordshire school of Romanesque Sculpture). Framugi, drzwi, okna, filary są bogato zdobione motywami celtyckimi i anglosaksońskimi, odwołującymi się do dawnych legend i celtyckich wierzeń. W całości zostały wykorzystane również motywy bizantyjskie oraz skandynawskie. Celem artysty było ukazanie grzechu i przestroga przed nim za pośrednictwem rzeźbionych bestii pożerające ludzi. Najbardziej dosadnym i obscenicznym motywem jest Sheelah-na-gig z nieproporcjonalnie wielkim i wyzywająco rozwartym sromem. W mitologii celtyckiej wyraża płodność i cykliczne odradzanie się życia oraz Gaję – Matkę Ziemię czy życiodajne siły przyrody. (smokwalijski.com)

Wprowadzona Sheelę do katalogu symboli angielskich ma przypisane wyłącznie złe cechy: wyuzdanie, rozpustę, nieczystość i inne grzechy cielesne. Można doszukać się Green Mana utożsamianego z siłami przyrody. Same wsporniki są świetnie przygotowanie do pokrycia je dekoracyjnymi, pełnymi fantazji rzeźbami. Wśród motywów znajdują się wizerunki smoków, bazyliszków, wszelkich potwór i bestii, a także świętych, nimf, baranków bożych i wiele innych stworzeń, które inspirowały artystę. Wokół absydy – sheila-na-giganten, czyli rzeźba przedstawiająca naga kobietę z przesadnie uwydatnionym sromem, obok pies i zając, skrzypek i para kochanków, a także wiele ludzkich i zwierzęcych głów. Te średniowieczne figury są angielskimi architektonicznymi groteskami, powtarzającymi się na Zielonej Wyspie w kościołach, katedrach i zamkach. Wsporniki nie wszystkie są dziełem tej samej osoby – mają nieodparty komiksowy charakter. Półkoliste łukowate nadproże z rzędem ozdobnych trzonów, zdobione ornamentami jest tuż nad drzwiami, a raczej drewniana bramą wejściową ze średniowiecznymi zdobionymi okuciami.

Nad nim tympanon, dekoracyjna ściana, na której namalowano Drzewko Życia, wokół którego owijają się korale z wielkich kiści winogron. Na zewnętrznej części łuku drzwiowego, umieszczone są odwrócone głowy smoków oraz posiada promieniście rozłożone koralikowe medaliony zamieszkane przez ptaki i smoki, węże, mantikorę – mistyczne stworzenie lwa z głowa człowieka i ogonem skorpiona, czy feniksa i latającego anioła. Na ościeżach można zobaczyć odrażające długie smoki, dwa wijące się w górę, dwa w dół. W górnej części filarów umieszczone zostały kapitele z głowami wychodzącymi z paszczy złych smoków. Profesor historii Instytutu of Art Uniwersytetu w Londynie, nasz rodak Jerzy Żarnecki, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, w swoich pracach podkreślał, że rzeźby w Kilpeck maja zróżnicowane formy i pochodzą z różnych kultur artystycznych. Grube, wężopodobne smoki zdają się nosić ślady wpływu wikińskiego stylu ringerike, unikalnego stylu zdobnictwa drewna, kamienia i metalu, który jako podstawę wzorów wykorzystywał formy roślinne. Ten styl artystyczny pochodzi z późnej skandynawskiej epoki żelaza, stosowany był ok. 100–1075 r. Najprawdopodobniej narodził się w Danii w XI wieku, jednak nazwa pochodzi od miejscowości Ringerike w Norwegii, gdzie pozyskiwano piaskowiec, z którego wykonano niektóre kamienie runiczne. Postacie na trzonie są bardzo różne i charakteryzują się zwinnością, pełne życia i wyglądają jakby były gotowe do skoku. Trudno jest wskazać jednoznacznie źródeł ich pochodzenia. Profesor brał pod uwagę, że założyciel klasztoru Shobdon odwiedził Santiago de Compostela i mógł się zasugerować figurami, którymi ozdobiono Puerta de las Platerias.

WSPOMNIENIE ZAMKU KILPECK

Zamek, a raczej ruiny zamku Kilpeck, położony bezpośrednio na zachód od kościoła, składa się z kopca o kształcie koła z murem obronnym i różnych umocnień zewnętrznych. Zwieńczony jest pozostałościami wielobocznego, murowanego donżonu muszlowego, którego dwa duże fragmenty zachowały się w kierunku północnym i południowo-zachodnim. Średniowieczna obronno-mieszkalna wieża pochodzi prawdopodobnie z XII wieku. W północnym fragmencie muru, jedynej ściany, która przetrwała do dzisiaj można dostrzec wnękę kominkową z segmentowym tyłem z ciosanego kamienia i okrągłym kominem. Fragment południowo-zachodni zawiera pozostałości pieca z ciosaną okładziną i łukiem wystającym z przodu. Kopiec jest otoczony fosą. Na północny wschód od głównego wału ziemnego znajduje się w przybliżeniu prostokątne ogrodzenie o wymiarach 274,2×182,8 metrów. W tym miejscu właśnie stoi kościół – romański klejnot księstwa Herefordshire. Po trzech zewnętrznych stronach znajdują się skarpy, a po stronie północno-zachodniej i południowo-wschodniej pozostałości wału. Wewnątrz ogrodzenia znajdują się ślady fundamentów prostopadłych do boków. 

Zamek został zbudowany przez Williama FitzNormana, który otrzymał dwór Kilpeck od Wilhelma Zdobywcy. Henryk, wnuk Wilhelma, który przyjął imię Henry de Kilpeck był kolejnym właścicielem nieruchomości. Następnie zamek przeszedł w ręce jego wnuka Hugh de Kilpeck, który panował na włościach w czasie panowania Henryka III (1248r). Za panowania Edwarda II zamkiem władał Alan de Plokenet, który uzyskał przywilej na targ „co tydzień w piątek” w swojej posiadłości Kilpeck, a także na „coroczny jarmark w wigilię i dzień Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny”. Zamek przechodził z rąk do rąk, władał na nim William de Valeran, później William Herbert, hrabia Pembroke, który został stracony po bitwie pod Edgecote w 1469 r. Zamek przeszedł wówczas w ręce rodu Fitz Hamons. W XVIII wieku książę Chandos, ówczesny właściciel posiadłości, sprzedał ją Johnowi Symondsowi Esq.

Wdrapanie się na górę przy dżdżystej pogodzie jest nieco nieprzyjemne, ponieważ jest dość ślisko, a trawniki mokre. Ale się udało i dotarliśmy na sama górę. Choć niewysoka, ale do pokonania odrobinę wymagająca. Całe miejsce po zamku wygląda jak zupełnie zbyt małe, aby stał tu zamek. A jednak. Czasem wydawać by się mogło, że zamki muszą być potężne. Okazuje się jednak, że na granicy angielsko-walijskiej stało mnóstwo małych zameczków. Służyły one wszak do obrony, a nie do… pokazywania. Ciągle tu czuć ducha starych czasów.

Tylko 300 metrów od kościoła znajdują się klasztor, dom, stodoła i umocnienia ziemne, które stanowiły mały odłam opactwa benedyktyńskiego w Gloucester, założonego w XII wieku. Dom jest dwupiętrowy, pierwotnie o konstrukcji szkieletowej, ale w większości obłożony gruzem. Dach pokryty kamiennymi łupkami. Został zbudowany na początku XVII wieku na planie litery L, ze skrzydłami rozciągającymi się na wschód i południe. Konstrukcja szkieletowa jest odsłonięta od strony północnej. Wewnątrz budynku znajdują się oryginalne profilowane i fazowane belki stropowe. Stodoła na zachód od domu ma konstrukcję szkieletową i pięć przęseł. Została zbudowana w XVII wieku. Umocnienia ziemne, prawdopodobnie wyznaczające miejsce średniowiecznego klasztoru, znajdują się około 50 metrów na południowy zachód od budynku. Wszystko to sprawia wrażenie zwykłego gospodarstwa rolnego, taki dom angielskiego farmera. Byłam przekonana, że wszystkie zabudowania wraz z ruinami zamku są położone na prywatnej posesji. Nie mniej jednak przed kościołem jest niewielki parking dla odwiedzających. Co prawda ruch tutaj żaden, a przynajmniej wiosna, kiedy ja dotarłam do tego magicznego miejsca, położonego na uboczu, leżącego samotnie, kryjąc skarby historii.

Tekst i zdjęcia: Agata Kosmalska

Materiały i źródła:

  1. Alan Brooks, Nikolaus Pevsner; Herefordshire; The Buildings of England; Yale University Press, New Haven and London; ISBN9780300125757; 2012;
  2. BLOG: https://the-templars.co.uk/blog-page-knights-hospitallers-coningsby-hospital-a-legacy-of-the-knights-hospitaller-in-hereford/ 
  3. https://smokwalijski.com/2015/05/03/romanski-klejnot-herefordshire/ 
  4. https://www.coningsbyhospital.com/gallery/gallery.html
  5. https://www.castlewales.com/kilpeck.html