Norweska, fińska, szwedzka, duńska i wreszcie islandzka literatura, jak i filmografia jest bardziej wymagająca, spójna i zdecydowanie na bardzo wysokim poziomie odbioru. Jest znana nam od dawna, bo któż nie zna szwedzkiej Pippi Langstrumpf albo Dzieci z Bullerbyn Astrid Lindgren, Krystyny córki Lavransa Sigrid Undset, Dzikiej kaczki czy Domu lalki Henrika Ibsena, wreszcie Jana Christiana Andersena i jego popularnych baśni przerabianych od kilku pokoleń. 

Być może w czasach XX wieku literatura ta była nie zawsze tłumaczona na język polski i wydawnictwa pisarzy Skandynawii rzadziej trafiały na rynek księgarski, a nawet jeśli to zdobycie ich było nierzadko wątpliwe. Małe nakłady, głód książek na rynku księgarskim powodował, że najczęściej pojawiały się lektury, polska literatura i czasem rosyjska. Dzisiaj sytuacja wygląda znacznie lepiej i dostęp do książek przekładany z norweskiego, duńskiego, szwedzkiego, islandzkiego czy fińskiego jest znacznie prostszy i wręcz skuteczny. W naszych bibliotekach publicznych, domowych, na półkach sklepowych pojawiają się całe serie znakomitych książek. Zdecydowanie warto wziąć je do ręki, a kiedy zacznie się je czytać, trudno się oderwać i wrócić do codziennych obowiązków. To nader świetna literatura niezależnie od jej charakteru, zdecydowanie wymagająca od czytelnika uwagi i skupienia. 

Od czasów Henrika Ibsena i jego Dzikiej kaczki pojawiło się na norweskim rynku wielu twórców literatury, autorów-laureatów nagrody Nobla: Knut Hamsun, ceniony za doskonałą analizę ludzkiej psychologii w swojej twórczości: Głód albo Misteria; Sigrid Undset opisującej rzeczywistość średniowiecznej Norwegii w swojej historycznej książce Krystyna córka Lavransa; Bjørnstjerne Bjørnson piszący na przełomie XX i XXI wieku, autorze wielu tytułów odzwierciedlających obraz współczesnej mu Norwegii: Jednożeństwo i wielożeństwo, Dziewczę ze Słonecznego Wzgórza, Pył; a także współcześnie piszący Jo Nesbø, autor serii thrillerów ze swoim książkowym bohaterem Harrym Holem; wreszcie Jon Fosse i jego cykle prozatorskie: Drugie imię czy Całość

Literatura skandynawska obecnie wpisywana jest w termin nordic noir i obejmuje literaturę, która oprócz standardowych wątków kryminalnych porusza znaczące problemy społeczne, jak: problemy socjologiczne, wpływ obcych kultur, imigrację, feminizm, rasizm, problemy związane z seksualnością czy polityką wchodząc w różne polemiki. Zjawisko to zapoczątkował Szwed Stieg Larsson globalizujący w literaturze ciemną stronę skandynawskiego dobrobytu i modelu państwa opiekuńczego.

Prosty i jasny styl ujęty w książkach przez Skandynawów na tle ostrego i chłodnego klimatu półwyspu zawarte w wielu tytułach wciągnęły mnie bez reszty, w tym także prozaiczne kryminały, który w wersji norweskiej wydają się być wartościowe i zupełnie odmienne od amerykańskich tak dobrze nam znanych. I tak zacznę od Jørna Lier Horsta i jego długiej kilkunastoletniej serii książek z życia Norwegów.

Jedna jedyna, Jørn Lier Horst
Wyd. Smak Słowa 2018

Według okładki Horst jest “świetnie sprzedającym się autorem kryminałów”. Nagrodzony Nagrodą Norweskich Księgarzy 2011r., nagrodą Rivertona 2012r., nagrodą Szklany Klucz 2012r. Akcję książki autor osadził w niewielkiej miejscowości Larvik, w miejscu urodzenia etnografa i podróżnika, inicjatora i uczestnika słynnej wyprawy Kon-Tiki (1947r.) Thora Heyerdahla.

Thor Heyerdahl; zdj z Wikipedii

Dziadkiem zaś, bohatera serii książek o doświadczonym policjancie Williamie Wistingu był polarnik Oskar Wisting, przyjaciel i uczestnik wypraw Roalda Amundsena, wraz z nim pierwszych zdobywców obu biegunów północnego i południowego. Pomnik upamiętniający Oskara Wistinga stoi przed Muzeum Marynistycznym w Larviku Sjøfartmuseum. (Polecam opis miasta i muzeum na: https://wonder175.blogspot.com/2017/10/norwegia-cz-ii-larvik.html)

Oskar Wisting urodził się 6 czerwca 1871r. i dlatego jest mi bliski, a nawet wydaje się być bratnią duszą. Ten 6 czerwca to takie małe pokrewieństwo! Dlatego zdecydowałam się skorzystać z opcji, że książki kształcą.

Muzeum Sjøfartsmuseet w Larviku; przed muzeum Oscar Wisting; zdj. z Wikipedii

Każda lektura powinna cos wnosić do naszego życia, dawać możliwość analizy, konfrontacji i wyciągania wniosków; powinna mieć morał i czegoś uczyć, odkrywać. Jako, że książki powinny kształcić, tak i w tym przypadku uznałam, że warto dowiedzieć się więcej i to zanim zacznę rozczytywać się w serii książek Horsta. W prawdzie teoretycznie cos niecoś można było liznąć na lekcjach geografii, a może historii, ale niestety nie w moim przypadku, ponieważ moje nauczycielki tego przedmiotu jedyne co robiły, to skutecznie zniechęcały do jego nauki. Miałam przyjemność zaczerpnąć języka od Ryszarda Czajkowskiego jednego z naszych polskich polarników na festiwalu Mediatravel w Łodzi, ale zawsze coś mi umykało, jako że temat był i ciągle pozostaje dla mnie obcy, nie mogłam powiązać faktów. Dzięki wzięciu do ręku lektury o Wistingu, zgłębiłam podstawy polskich wypraw arktycznych.

W roku 1898 Belg Adrien de Gerlache zorganizował wyprawę antarktyczną na statku Belgica mającą na celu przeprowadzenie badań naukowych na zachodnim wybrzeżu Ziemi Grahama. Wyprawa była kolejnym krokiem odkrywania Antarktydy – bieguna południowego w rejonie Antarktyki. Było to pierwsze zimowanie u antarktydzkich wybrzeży. Uczestnikami tej wyprawy byli Henryk Arctowski i Antoni Bolesław Dobrowolski oraz Ronald Amundsen. Dopiero w 1907 r. Odbyła się wyprawa Ernesta Shackletona, który jako pierwszy przemierzyła Lodowiec Szelfowy  Rossa, przekroczył Góry Transantarktyczne  i stanął jako pierwszy na Płaskowyżu Polarnym. Pierwsza polska stacja polarna im. A.B. Dobrowolskiego w Oazie Bungera otrzymana w 1959r. Została zamknięta ze względu na zbyt wielkie koszty jej utrzymania. Od 1977r. funkcjonuje Polska Stacja Arktyczna im. Henryka Arctowskiego na Wyspie Króla Jerzego. 

Literatura skandynawska jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych. Już w szkole podstawowej była mi bliska, Pippi była jak bratnia dusza, wolna, wyzwolona, robiąca psikusy. Jednak w tej literaturze, samo brzmienie i zapamiętywanie trudnych nazw miast, ulic, imion, nazwisk, aby wartko przebrnąć przez akcje jest niemałym wyzwaniem. Za to treść i fabuła są bardzo spójne i rzeczywiście mówiąc lakonicznie – wciągające.

Wracając do książki Jedna jedyna

Fabuła to historia śledczego policjanta Williama Westinga, który pracuje i mieszka w Larvik. Nie wiem czy bohater jest postacią całkowicie wymyślona, czy jest kopią autora, który studiował kryminologie i pracował w norweskiej policji, a swoja karierę pisarska rozpoczął, kiedy przeszedł na emeryturę. Do serii kryminałów o Wistingu czerpał pomysły z własnego doświadczenia. Napisał ich razem czternaście. Jedna jedyna jest czwartym z rzędu opowiadaniem o Wistingu. Tę książkę czytałam jako pierwszą. Na szczęście każda książka z serii jest samodzielnym śledztwem i nie wiąże się stricte z wcześniejszymi, chociaż wiele wydarzeń z poprzednich książek pojawia się, jako część dalsza. Nie mniej można je czytać niekoniecznie zachowując chronologię. Jednak zachowanie kolejności daje możliwość lepszego poznania postaci, a szczególnie jej rozwoju. Książki zostały napisane w latach 2004-2021, na przestrzeni tego okresu za sprawą bohatera czytelnik może śledzić zmieniające się społeczeństwo Norwegii, jednego z najbogatszych krajów świata, a jednocześnie kraju, w którym prawa człowieka są absolutnie i bezwzględnie stawiane na pierwszym miejscu.

Jedna jedyna na pierwszy rzut oka, w moim odczuciu jest zwykłym luźnym kryminałem, w którym akcja ciągnie się wolno i spokojnie i wydawać by się mogło, że nigdy nie przyspieszy, że akcja poszukiwawcza zła, prowadzenie śledztwa jest enigmatyczna. Ale jest to właśnie typowe dla Norge Noir, że nieciekawy ciąg poszukiwań, wręcz ślamazarne śledztwo w połączeniu z życiem osobistym bohatera i innych postaci na tle skandynawskiej rzeczywistości jest takie urocze. Czas nie pędzi, czas nas spowalnia. Zaczynamy wolniej się zastanawiać, za nikim nie biegamy ani my, ani autor. Możemy rozważyć tok myślowy: po nitce do kłębka. Nie ma tu szybkich zwrotów akcji, nie ma tradycyjnych trzech książkowych aktów, nie ma też drugoplanowych bohaterów. Nie. Jest Wisting, jego córka i trzecioplanowe postacie, co zupełnie inaczej ujęte zostało w serialu nakręconym na podstawie serii książek Horsta. Są jeszcze zupełnie przypadkowe postacie – mieszkańcy miasta i łańcuszek prawdopodobnych podejrzanych w toczącym się śledztwie. Zmęczony samotny policjant, którego córka zaczyna karierę zawodową jako dziennikarka lokalnej gazety, a żona postanowiła związać się z organizacja humanitarną i jako wolontariusz wyjechać pomagać głodującym w Afryce, rozpracowuje przestępcze zagadnienia w swoim rodzinnym mieście. Jedno po drugim. W zasadzie same nudne sprawy, w tym włamania, konflikty sąsiedzkie, aż do momentu wpływa na posterunek zgłoszenie zaginięcia młodej kobiety. Sprawa jej odnalezienia staje się priorytetowa, nawet kiedy policja odkrywa kolejne i kolejne zwłoki dwóch mężczyzn. Śledczy dopatrują się nikłych powiązań, ale śledztwo bardzo wolno posuwa się naprzód.

W książce nie ma długich, szczegółowych opisów, a raczej typowy dla scenariusza krótki opis, co widzi autor. Jedno- dwuzdaniowe opowiedzenie otoczenia. Natomiast jest szereg dialogów i niespójnych myśli. Nic nadzwyczajnego, nic interesującego, nic bardziej rzeczywistego. A jednak wszystko wiąże jedna całość, której kawałek po kawałku doklejamy do rdzenia książki. Niby zwykły kryminał, a jednak może zauroczyć swoją prostotą. Prostą fabułą, żmudnym postępowaniem, w którym na pierwszy rzut oka nic się nie dzieje. 

Taka jest literatura skandynawska. Wielokrotnie nagradzana w Europie, jak i na całym świecie, a pisarze sięgają po najbardziej prestiżowe nagrody.

Podobny kryminał napisany w wersji amerykańskiej byłby pełnym pościgu bez tchu i pełnym grozy scenariuszem, w którym przestępcy nie zazwyczaj nie są tymi, za których się podają, a funkcjonariusze policji i detektywi w ciągłej gonitwie próbują rozwiązywać sprawy i łapać tych złych.

W książce Jedna jedyna Horst w powolny, wręcz flegmatyczny sposób toczy postępowanie, które wydaje się być zwykłym prozaicznym śledztwem, jakie toczą się w norweskich miasteczkach, a może i w europejskich miasteczkach każdego dnia. A jednak w tej zwartej treści, gdzie każda zawiłość wynika z powiązanych ze sobą faktów, bohater w wolnym tempie dochodzi do rozwiązania zagadki. Zatem bez tego wściekłego biegania, kiedy wszystkie myśli uciekają wraz z ciężkim oddechem, fabuła wciąga czytelnika tak, że trudno jest odłożyć książkę.

Zakończenie książki jest nieco zaskakujące, ale mało spektakularne, wszak to nie amerykańska bomba literacka a proza życia policjanta z Larviku. Chyba nikt nie lubi złych zakończeń, w dodatku, kiedy zło jest sztucznie dodane do fabuły, a Horst dokłada je na zakończenie. O zgrozo. Wypadek i śmierć żony bohatera – Ingrid jest zakończeniem. I na tym kończą się emocje, nie ma nic. Jest niepotrzebna śmierć. Tutaj właśnie zaczęłam się zastanawiać czy postać Wistinga jest rzeczywista, czy jest prawdziwa, czy tak było naprawdę. Bo jeśli tak, to bardzo przykre.

Na koniec coś ciekawego i zapraszającego czytelnika do sięgnięcia niezwłocznie po kolejną część z serii!! Książka nie kończy się końcem, a raczej początkiem! Ostatni rozdział nie jest ostatnim tylko pierwszym! To znaczy pierwszy rozdział następnej książki jest ostatnim tej książki.

Oznacza to, że autor, jako pełnoetatowy pisarz kończąc jedną część już miał pomysł na kolejną.

Jedna jedyna jest czwartą z kolei książką, więc bohatera czytelnicy znają dobrze.

Cała seria książek 2004-2021: Gdy mrok zapada, Kluczowy świadek, Felicia zaginęła, Gd morze cichnie, Jedna jedyna, Szumowiny, Poza sezonem, Psy gończe, Jaskiniowiec, Ślepy trop, Kod Kathariny, Ukryty pokój, Zła wola, Sprawa 1569

Na podstawie serii książek o policjancie z Larviku nagrany został serial pt. Wisting w reżyserii Trygve Allistera Diemena i Katariny Launing (1 odcinek 2019r.). W rolę Wistinga wcielił się Sven Nordin, którego widzowie z pewnością pokochali. Film okazał się hitem, łączy akcję kilku części serii, nawiązuje do poprzednich i ma swoje zwroty akcji. Ponadto wizja twórcza Trygve Allistera Diemena nakreśliła całkiem świetną wersję tej serii kryminałów. Śledztwa toczą się dwa, niezależnie, bez powiązania. Jedno prowadzi fachowy policjant z Larviku, drugie jego córka dziennikarka. Teoretycznie każdy zaczyna od czegoś innego, ale akcja przeplata się cały czas i widz marzy o tym, aby wreszcie porozmawiali ze sobą jak ojciec z córką. Do tego dobre zdjęcia i muzyka, interesująca perspektywa miasta i życia społecznego Norwegii.

Agata Kosmalska