Jak podaje popularna encyklopedia internetowa perski dywan to magiczny środek transportu, za pomocą którego jego użytkownik z pominięciem trudów podróży może wręcz natychmiast, znaleźć się w upragnionym miejscu. Latający dywan, rodem ze słynnej księgi zawierającej legendy i mity arabskie, legendy staroindyjskie oraz epopeje staroperskie Baśnie Tysiąca i Jednej Nocy, stał się alegorią oraz tytułem mojej podróży do współczesnego Iranu, ongiś zwanego Persją. Wyprawę nie minęły trudy podróży, chociaż okazała się fascynująca, bo dzięki bliskiemu poznaniu mieszkańców Persji, odkryłem bardzo interesujący kawałek świata.

Wbrew powszechnie panującym stereotypom, Iran to bardzo przyjazne dla turysty, tolerancyjne i względnie nowoczesne państwo, które oferuje bardzo wiele dla podróżnika, znudzonego europocentrycznym postrzeganiem świata. Iran to kraj paradoksów, w którym europejskie zasady kulturowe będą wystawione na konfrontację z odległą, przebogatą kulturą dumnych Persów.

Na szczęście dla wielu współczesnych podróżników, backpackerów, autostopowiczów czy wędrowców, którzy podróżują dla samej sztuki i przyjemności podróżowania, na świecie pozostało jeszcze wiele miejsc, które mogą nadal pozytywnie zaskoczyć. Niespodzianki tych miejsc nie kryją się w spektakularnych zabytkach czy innych śladach materialnego dorobku ludzkiego, ale przede wszystkim w odkrywaniu ciekawej kultury niematerialnej czy życia różnych społeczności. Jednym z takich miejsc na pewno jest Iran, który do 1935 roku nazywany był Persją. Dla turysty z Europy, podróżowanie po Iranie na pewno nie jest błyskawiczne, ani tym bardziej proste, zwłaszcza bez znajomości języka farsi, jednak na pewno odkrywcze, nieprzewidywalne, ale zarazem bardzo ciekawe i otwierające umysł na inną kulturę. Przemieszczanie się po Iranie, szczególnie publicznymi środkami transportu typu autobus, pociąg, czy autostop, można porównać do fabuły komputerowych gier przygodowych typu Indiana Jones:  nieoczekiwane zwroty akcji, obfitość szalonych przygód, pokonywanie kolejnych przeszkód, rozwiązywanie najdziwniejszych zagadek – jest na porządku dziennym. A wszystko to w otoczeniu przepięknej przyrody, starożytnej historii oraz przy udziale nadzwyczaj gościnnej ludności lokalnej.

Przybysz z Europy przyjeżdżając do Iranu spodziewa się upałów o każdej porze roku, gdy nagle po przybyciu do Tabrizu – brama od strony Zachodu do odkrywania Iranu, stolica prowincji Wschodni Azerbejdżan wita go w styczniu 25 stopniowym mrozem. Po spożyciu pierwszego irańskiego kebaba, wypiciu tureckiego czaju, wizycie w jednej z wielu knajp, w której można napić się koktajli ze wszystkich możliwych owoców świata, udaliśmy  się na jeden z największych bazarów na Bliskim Wschodzie. Podczas spaceru po bazarze, zamiast starożytnych ornamentów i klejnotów, zobaczyliśmy raczej produkty z materiałów sztucznych z Kraju Środka. W labiryncie korytarzy, souków (souk – rynek) i pomiędzy wystawionymi towarami można dostać zaproszenie na wykład na pobliskim uniwersytecie lub spotkać jąkającego się numizmatyka, który przyjmie od nas polską monetę oraz nauczy się kilku zwrotów w językach, które znamy. Zagubionego i oszołomionego turystę z labiryntu Bazaru wyprowadzi pułk młodocianych żołnierzy, którzy za przysługę poproszą o kontakt na facebooku.

Podczas podróży z Tabrizu do Teheranu, już przy próbie zakupu biletów na pociąg, spotkaliśmy się z prawdziwą dumą i gościnnością Irańczyków. Mimo, że pociąg jest pełny, kierowca stacji ma przerwę, a w promieniu kilometra nikt nie mówi po angielsku, to gość z innego kraju traktowany jest w Iranie z największym szacunkiem. Najpierw usłyszymy, iż wszystkie bilety wyprzedane, najbliższy pociąg odjeżdża za dwa dni, ale będziemy też zapewnieni, żeby się nie przejmować. W końcu to kraj muzułmański, „Inshallah”, jeśli Allah pozwoli, to będzie wam dane podróżować tego dnia. Po postawieniu na nogi dyrektora stacji kolejowej, rozmowie z dwoma tajniakami oraz lustracji naszych paszportów przez policjantów, w towarzystwie ponad 50 świadków całego zamieszania zostaniemy wreszcie zaproszeni do pociągu. 

Nie będzie to zwykłe zaproszenie, polegać będzie ono na uroczystym przekazaniu dwóch gości z Polski czyli po persku Lechistanu spod opieki dyrektora stacji do rąk własnych kierownika pociągu. U wspomnianego oficjela, płacąc cukierkami z Polski oraz tamtejszą walutą (rialami) dostaniemy przydział do luksusowego wagonu sypialnego (za równowartość  25 zł!). Podczas trwającej 15 godzin podróży, umilając sobie czas w wagonie restauracyjnym wymienimy się z większością pasażerów adresami na popularnym portalu społecznościowym oraz otrzymamy od nich kilka zaproszeń do wizyty w ich domach.

Przed podróżą warto zapoznać się z koncepcją tarouf, czyli praktyką kurtuazji, kultury publicznej, formy grzecznościowej, która pozwoli komunikować się z Persami na ich zasadach. Irańczycy to bardzo gościnny naród, pełen dumy i honoru, więc w myśl tej idei, wielu z nich będzie rozumiało okazanie szacunku dla turysty, poprzez zaproszenie go do swojego domu. Powinno się je przyjmować po wcześniejszym, trzykrotnym (sic!) upewnieniu się o gotowości danej osoby do goszczenia nas. Podczas podróży po Iranie, zaakceptujemy niejedno zaproszenie od napotkanych ludzi, jednak zawsze będą to szczere i pełne gościnności gesty, możemy być pewni, że zawsze będą to szczere i pełne gościnności gesty, za którymi kryje się nie tylko chęć pokazania gościowi swojej okolicy, ale też wielka ciekawość naszego stylu życia oraz myślenia.

Niejednokrotnie gospodarz, u którego spędzimy noc, zakupi nam bilet na autobus oraz odprawi z tzw. wałówką. Literalnie możemy zostać „zgarnięci” z ulicy szukając noclegu, w najmniej oczekiwanym momencie, przez osobę, która nie mówi ani słowa po angielsku i zaoferuje nam nocleg (np. po opuszczeniu autobusu o 4 nad ranem w nowym mieście). Często też posłużymy jako maskotka przy pochwaleniu się sąsiadom, pomoc  domowa, ale też jako nauczyciele języka angielskiego.

W Teheranie spotkamy się z istnym miastem tysiąca i jednej nocy, pełnym życia, zmian, postępu, ale też rozwarstwienia społecznego, bogactwa i biedy, tradycji i nowoczesności zarówno wizualnej, jak i w głowach ludzi. Będziemy przytłoczeni jego ogromem – miasto liczy 12 milionów mieszkańców, ilością samochodów na ulicach – nic dziwnego w kraju, będącym jednym z pierwszych producentów ropy na świecie, gdzie litr benzyny jest tańczy od litra wody (40 groszy – 1 zł). Stolica Iranu zaskoczy nas liberalizmem, stylem życia młodych ludzi, spędzających swój wolny czas w niezliczonych kawiarniach, imitacjach zachodnich sieci typu fast-food, czy w ogromnych miejskich parkach. Będziemy mogli w nim odwiedzić muzea zawierające artefakty, dowody istnienia cywilizacji perskiej i jej podbojów, od Sparty – aż po Chiny, liczące ponad 3000 lat. Zachwycimy się pięknem, pewnością siebie i serdecznością teherańskich kobiet, które poważnie traktują jedynie makijaż, fryzury oraz sposób w jaki spędzają wolny czas. Teheranki dyskutują o jakości stołecznych uniwersytetów, marzą o wakacjach w Dubaju, ale absolutnie nie przejmują się prawem szariatu i zakazami swobód obyczajowych, tak silnie przestrzeganych w innych rejonach kraju.

W Iranie szkolnictwo wyższe ma się, co najmniej dobrze, na szczególnie wysokim poziomie stoją tam nauki ścisłe – fizyka, chemia, architektura, czy budownictwo. Nauki humanistyczne są mniej popularne, zrozumiałe jest to poprzez pryzmat polityki wewnętrznej państwa autorytarnego, który bardziej niż politologów debatujących o zaletach i wadach obecnego systemu politycznego, potrzebuje inżynierów i ekonomistów do budowania izolowanej na scenie międzynarodowej gospodarki. Zaskakujący jest fakt, iż w Iranie aż 60% studiujących to kobiety, często na męskich kierunkach. Myli się ten, który mocno współczuje irańskim kobietom, poza aspektami obyczajowości seksualnej, kobieta w Iranie jest na szczycie drabiny społecznej, chroniona prawnie przed gwałtem, bezrobociem, biedą, czy samotnością. Obowiązkiem mężczyzny jest zapewnienie jej mieszkania oraz środków do życia, by móc starać się o jej rękę. Do zadań kobiety pozostaje w takim układzie dbanie o siebie, śledzenie najnowszych trendów mody, kształcenie własnego umysłu, oraz… noszenie hidżabu, który powinien szczelnie zakrywać włosy.

Po kilku dniach spędzonych w stolicy będziemy chcieli opuścić to ciekawe, ale męczące miasto z ogromnym natężeniem ruchu oraz tempem życia. Ciężkie od spalin powietrze stanowi zachętę do wyjazdu na prowincję. W Maszhadzie, drugim po Mekce najważniejszym mieście dla muzułmanów, natrafimy na ogromne procesje religijne. Spotkamy wiernych przybywających z wielu zakątków Azji, wyznawców prowadzących platformy z ołtarzami, grupy biczowników oraz wielu przyjaznych ludzi, którzy będą chcieli z należytym szacunkiem podyskutować o różnicach między naszymi religiami.

Podczas podróży przez wschód kraju, na lini Maszhad – Tabas – Kerman – Bandar-e Abbas odwiedzimy bajkowe oazy, ogromne pustynie, miasta odizolowane od świata oraz majestatyczne góry pośród księżycowego krajobrazu. Z portowego Bandar-e Abbas udamy się promem na wyspę Qeshm, położoną nad Zatoką Perską, w której niebiańskich plażach po prostu się zakochamy.

Przez kilka dni poczujemy się jak Indiana Jones, obserwując delfiny, jeżdżąc motorem i koniem po kanionach i jaskiniach solnych, oraz odkrywając ciekawostki przyrodniczo-geograficzne. Popłyniemy motorówką na otwarte morze, by zobaczyć lasy namorzynowe, tzw. Magroove forest, po persku po prostu „dżangel”. W asyście lokalnej młodzieży udamy się do labiryntów wydrążonych przez wodę w których nie trudno o zgubienie drogi. W drodze powrotnej z południa na północ kraju, w miastach Shiraz oraz Isfahan staniemy twarzą w twarz z historią i kulturą starożytnej Persji. Starożytne twierdze, biblioteki, łaźnie czy przestronne place i meczety przeniosą nas w czasy panowania Aleksandra Wielkiego, króla Dariusza i Kserksesa. Powrót do Teheranu, czy ogarniętej politycznymi waśniami Europy będzie niełatwy po tak urozmaiconej i obfitej we wrażenia, podróży.

Iran to kraj pełen paradoksów, kraj o negatywnej opinii w mediach zachodnich. Obraz ten wykreowany został na podstawie specyfiki systemu politycznego tego kraju – Islamskiej Republiki Iranu – kraju autorytarnego, opartego na prawie szariatu, ale też poprzez fałszywe postrzeganie jego siły międzynarodowej. Przy podróżowaniu do tego fascynującego kraju należy pozbyć się obaw, złudnych oczekiwań, czy stereotypów wykreowanych przez propagandystów politycznych. Warto otworzyć umysły na ten 76-milionowy kraj wspaniałej cywilizacji, dobrej kuchni, pięknych, godnych i bardzo życzliwych ludzi, bogatej kultury zarówno materialnej, jak i niematerialnej oraz krajobrazów zapierających dech w piersiach.

Tekst i zdjęcia: Cezary Szczepaniuk
Autor jest ekspertem od stosunków międzynarodowych, aktywistą oraz podróżnikiem. Najchętniej spędza wolny czas przemierzając nowe kraje autostopem, chodząc po górach oraz poznając nowe kultury. Projekt reportażowy o Iranie w szczegółach opisany został pod poniższym linkiem
https://latajacperskimdywanem.wordpress.com
2015r.