Facebook

Dariusz Metel vel Neronek

Dariusz Metel vel Neronek

wolontariusz, podróżnik, poszukiwacz raju na Ziemi, człowiek o wielkim sercu, współorganizator Pierwszego Biegu Halików w 2016 roku w Bydgoszczy. Zaangażowany w akcję pomocową na rzecz dzieci z Filipin.

Każdy z nas szuka swojego raju na ziemi i dla każdego z nas gdzieś on jest,

tylko gdzie ?

http://neronek.geoblog.pl/podroze

W grudniu 2003 roku zmęczony codzienną egzystencją i szarością dnia powiedziałem sobie dosyć! Poukładany tydzień, stare przyzwyczajenia, nic zmieniającego myśli, postawę wobec świata, w końcu trochę szaleństwa i realizacja dziecięcych marzeń, nawet tych najśmielszych, bo tylko takie marzenia mają swoją wartość rażenia.

Hongkong - Chiny

Kupiłem pierwszy raz bilet na pierwszą swoją podróż życia - podroż do Chin. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że Azja szczególnie południowo - wschodnia będzie dla mnie jak magnes który przyciąga aż do dziś.
Hongkong z ogromnymi drapaczami chmur i potem Chiny - kraj ze swoją wielką kulturą i niesamowitymi zabytkami, jak żołnierze z terakoty w Xian czy Zakazane miasto w Pekinie, ale już wtedy poczułem że jednak nie to jest dla mnie najważniejsze w podróży.

Od zawsze ciekawość moją budzili ludzie i ich obyczaje kultura i smaki kuchni.

Tajlandia

Rok później wybrałem się jak zawsze sam, ja i mój plecak tym razem wybrałem Tajlandię.

Tajlandia mnie wręcz oczarowała swoimi kolorami, swoją religią i ludźmi, którzy zawsze są uśmiechnięci, ale najważniejsza była kuchnia, którą do dziś uważam za najlepszą jaką poznałem. Dziedzictwo kulinarne przyciąga znaczną część turystów i podróżników i stanowi jeden z najważniejszych powodów wyjazdowych.

Tajlandię poznałem najlepiej ze wszystkich krajów  Azji Południowo - Wschodniej. Przepiękne południe kraju, wyspa Koh Lipe, plaże Ao Nang z wyspą Ko Phi Phi i północ - Chiang Mai zżyjącymi tam plemionami górskimi czarnych Chmongów i kobiet z plemienia Karen o długich szyjach, a także wschód - region Isan położony wzdłuż rzeki Mekong przy granicy z Laosem, gdzie dziedzictwo kulturowe Tajlandii jest najmocniętej odciśnięte do dzisiaj. Warto tam pojechać, posmakować, rozejrzeć się i odetchnąć innym, gorącym powietrzem. Do Tajlandii wracałem każdego roku. Stała się moim miejscem tranzytowym po drodze do kolejno odwiedzanych krajów sąsiedzkich.

Wietnam

Wietnam ze swoim hałaśliwym Sajgonem z 2 mln skuterów na ulicach, gdzie każdy jedzie jak chce i dokąd chce. Gdzie przepiękną deltą Mekongu relaksuje trudy zwiedzania tego miasta .

A północne miasteczko górskie Sa Pa sprawia, że jesteśmy w innym świecie, jakby nie w Wietnamie. W tym miejscu plemiona górskie - czarni i czerwoni Chmongowie oraz kolorowi Tajowie Wietnamscy żyją w pełnej ze sobą harmonii, ich kultura, stroje sprawiają, że ma się poczucie pozostania w tym miejscu na dłużej. Stolica Hanoi z urokliwymi wąskimi uliczkami w dzielnicy francuskiej przyciągają wieczorami mieszkańców i turystów na swoje uliczne stragany, gdzie odbywa się degustacja owoców morza i nie tylko.

Kambodża

Kolejnym krajem graniczącym także Tajlandią była Kambodża - dziwny kraj, na ulicach widać było dużo młodych ludzi, starszych było bardzo mało, a to dlatego, że czasie wojny czerwoni Khmerzy, na czele których stał Pol Pot wymordowali z siedmiomilionowej populacji aż 2 mln ludzi - osoby wykształcone, lekarzy, nauczycieli ...

Istniejące w stolicy Kambodży Phnom Pen muzeum S21 mnie zamurowało i muszę powiedzieć, że trochę zszokowało, takich zbrodni i takich tortur na swoich mieszkańcach w jednym miejscu nigdzie nie widziałem. Gdyby jednak nie ósmy cud świata, jakim są świątynie Angkor Wat pewnie mało kto odwiedzałby ten kraj.

Laos

Niedaleko Tajlandii i Kambodży jest miejsce pełne zieleni dżungli i gór - Laos. Nigdzie dotąd nie czułem się lekko i swobodnie w swoim podróżowaniu, jak w tym właśnie miejscu. Laos bardzo mi się spodobał, pomimo  panującej w nim biedy. Mieszkańcy są tutaj aniołami. Dawna stolica Luang Prabang z wieloma przepięknymi świątyniami i rzeką, którą owija miasteczko jest jak wąż boa.

Birma

W koleiną podróż udałem się do tajemniczego kraju, który przez 70 lat był w niewoli, gdzie rządziła junta wojskowa. Pojechałem więc do Birmy. To najbiedniejszy kraj w Azji Południowo - Wschodniej, w którym żyją ludzie z anielskimi duszami. Nie jest łatwo podróżować po Birmie szczególnie jak po 70 latach któryś z generałów zmienia kierunkowość jazdy, a rozklekotane samochody i autobusy muszą się do tego przyzwyczaić. Kraj ten zapamiętam szczególnie ze względu na mieszkańców bojących się o swoje życie, ale także zapamiętam przepiękną dawną stolicę kraju - Mandalay. Nie ważne, że ulice nocą są nieoświetlone, że biedę widać na każdym kroku, ale tak pięknych świątyń trudno szukać gdzie indziej. W stolicy Yangun jest największa na świecie stupa, świątynia w kształcie stożka, pokryta tysiącami blaszek ze szczerego złota. Podobno po przeważeniu mają to  być 2 tony złota, a na zwieńczeniu stupy przystrojono diamentami. Taki kontrast biedy i bogactwa nie często można oglądać w Azji.
Ale nie byłoby Birmy bez miasta Bagan, gdzie na obszarze 20 km są setki świątyń - miejsce urokliwe, przyciągające uwagę tysięcy turystów, którzy coroczne przybywają, a festiwale balonów dodają temu miejscu niezapomniany urok.

Malezja i Borneo

Następnym krajem w Azji Południowo - Wschodniej, gdzie się udałem była Malezja I Borneo, dużo by można pisać o tym kraju, gdzie większość stanowią muzułmanie ludzie mili, sympatyczni, ale ! nie do końca otwarci dla turystów. Są małomówni, zamknięci w sobie. Malezję zapamiętam dzięki dwóm miejscom, w których się znalazłem, nie koniecznie ze stolicy Kulaka Lumpur. Dwie stojące kolby kukurydzy nie powaliły mnie na ziemie. Jest jednak miasto, które mnie urzekło - Malaka. Nieduże miasto, z którego zapamiętałem dzielnicę China Town, gdzie nocowałem. Znajduje się w niej sklepik, w którym można kupić oryginalne certyfikowane maleńkie buciki dla kobiet, takie jakie noszą kobiety o małych stopach na południu Chin.

Udałem się także na malezyjską część Borneo do rezerwatu Bako, aby pomieszkać w dżungli pełnej małp makaki, gdzie mile wspominam spotkania z małpami o długich nosach, zieloną mambę oraz małego leniwca.

Singapur

Najbardziej rozczarował mnie Singapur może dlatego, że nie jestem wielbicielem nakazów i zakazów. To był dla mniej najbardziej sterylny kraj, jaki widziałem, kraj do którego jedzie się raz i nigdy nie wraca.

Filipiny

W końcu po latach podróży zdecydowałem, że przyszedł czas na mój "drugi dom". Wybrałem Filipiny. Pierwsza podróż na Filipiny zafascynowała mnie bardzo. Wtedy zrozumiałem, że jest tu wszystko, co kocham: wieś z domieszką egzotyki, gdzie świnie leżą pod palmami, a koguty budzą nas o poranku. Gdzie rano wychodzę z bungalow wprost na biało śnieżny miękki piasek w błękitek krystalicznie czystej wody z pływającymi kolorowymi rybami, czasami o ludzkich zębach, a także żółwie, delfiny i wiele innych niegroźnych, a jednocześnie wspaniałych okazów fauny. Gdzie z 7200 wysp jest jeszcze 400 niezamieszkałych. Jest wśród nich jedna wyspa, do której zawsze powracam, gdzie mam mnóstwo przyjaciół - Pamilacan  Island.

Maleńka wyspa rybacka, którą zamieszkuje zaledwie 800 osób ze szkołą i kościołem, ciszą i tym, co najcenniejsze  spokojem.

Północne Filipiny - Banaue, Batad ze swoimi pięknymi, uprawianymi od 2000 lat polami ryżowymi i z dumnym plemieniem Ifugao  przeciągają  jak magnez  ludzi z całego świata.

Przepiękna wyspa Palawan z ósmym cudem świata - rezerwatem Bakuit w Elnido. Rezerwat ten jest jednym z najpiękniejszych rezerwatów w Azji Południowo - Wschodniej, rafy  koralowe żółwie, ryby  o niespotykanej nigdzie barwie kolorów, delfiny i woda czysta, przejrzysta - idealne miejsce do nurkowania, przepiękne puste plaże wysp, których jest tam naprawdę sporo. Skłamałbym gdybym nie napisał o tabu na Filipinach, a jest nim  prostytucja dziecięca. Osobiście  sam byłem świadkiem w Manili, gdzie w Cirkle  Manila jest  rondo, a po środku bawią się bezdomne dzieci. Grają w koszykówkę, biegają boso. W pewnym momencie zauważyłem podchodzącego starszego mężczyznę do trzynastoletniego chłopca, który natychmiast złapał mężczyznę za rękę i prowadził w nieznanym kierunku, pstanowiłem powiadomić przejeżdżających policjantów, a oni ... .... nic! Machnęli ręką i pojechali dalej. Smutne to, ale prawdziwe. Policja wie o tym precederze, ale nic nie robi, bądź nie chce robić, pozostawiając dzieci na pastwę losu, dzieci, które najczęściej biorą udział w brudnym seksie dla kilku groszy.

Zobaczyłem w Manili cmentarz  północny, na którym mieszka 10 000 ludzi na obszarze 3 kilometrów . Poznałem jego mieszkańców. Śpią w grobowcach, rodzą się tam i umierają. Na Święta Wielkiej Nocy zebrałem dla nich w Polsce 70 kilogramów darów, w tym: kredki zabawki, itd. 

Właśnie szykuję się do kolejnego wyjazdu i poznawania świata Filipin. Postanowiłem pomóc młodszym i starszym i zdecydowałem się na zrobienie akcji pomocowej dzieciom z tego cmentarza. Nie ma takiej  biedy na świecie, aby nie podzielić się z inną biedą i nie wystarczy  być najlepszym na świecie trzeba, być najlepszym dla świata.

www.facebook.com/neronek?ref=tn_tnmn

Zaloguj się, by skomentować
Go to top
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com